Jagiellonia Białystok nie może pozwolić sobie na kolejne potknięcie. Po nieudanym początku Ligi Europy i serii słabszych wyników podopieczni Adriana Siemieńca staną przed szansą na przełamanie. W czwartek na Chorten Arenę przyjedzie Ararat-Armenia, a stawką spotkania będą nie tylko europejskie punkty, ale również możliwość odbudowania pewności siebie. Czy Duma Podlasia wykorzysta atut własnego boiska i zdobędzie pierwsze trzy punkty w Lidze Europy?

SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Powroty, kontuzje, niedyspozycje – październikowy maraton Lecha Poznań. ~ Dominika Fornalik

Afera SMS-owa i seria porażek. Czy Jagiellonia wreszcie się przełamie?

Ostatnie tygodnie są wyjątkowo trudne dla Jagiellonii Białystok. Ostatnie zwycięstwo zespół Adriana Siemieńca odniósł 6 września, pokonując Śląsk Wrocław 2:1. Od tamtej pory białostoczanie nie potrafili wygrać, przegrywając zarówno w Ekstraklasie, jak i w Lidze Europy. Na słabsze wyniki składa się również afera SMS-owa z udziałem szkoleniowca, która wywołała spore poruszenie wokół klubu. Choć trudno jednoznacznie ocenić, jak mocno ta sytuacja wpływa na atmosferę w drużynie, dodatkowa presja z pewnością nie ułatwia przygotowań do kolejnych meczów. Czwartkowe starcie z Araratem-Armenia może być idealnym momentem na przełamanie niekorzystnej passy. Gra przed własną publicznością i szansa na zdobycie pierwszych punktów w Lidze Europy dają Jagiellonii okazję, by odpowiedzieć na ostatnie niepowodzenia i ponownie wprowadzić nieco spokoju wokół zespołu.

Porażka z Olympiakosem na własne życzenie?

Jagiellonia rozpoczęła spotkanie z Olympiakosem obiecująco, obejmując prowadzenie w 20. minucie po trafieniu Kajetana Szmyta. Z czasem gospodarze zaczęli jednak przejmować inicjatywę, a białostoczanie mieli coraz większe problemy z wyprowadzaniem piłki spod własnej bramki. Niedokładne podania i trudności w rozegraniu sprawiały, że Grecy łatwo odzyskiwali futbolówkę i stwarzali kolejne groźne sytuacje. Niepewnie prezentował się również Sławomir Abramowicz, którego interwencje oraz próby wyprowadzania piłki nie zawsze wyglądały przekonująco. Olympiakos wyrównał jeszcze przed przerwą, a w 84. minucie Roman Jaremczuk zdobył zwycięską bramkę, ustalając wynik na 2:1. Jagiellonia musi poprawić rozegranie od tyłu i ustabilizować grę defensywną, jeśli chce uniknąć podobnych problemów w starciu z armeńskim zespołem.

Ararat-Armenia – młody klub z konkretnymi osiągnięciami

Ararat-Armenia to stosunkowo młody zespół, który w krótkim czasie zdołał zbudować mocną pozycję w krajowej piłce. Klub powstał w 2017 roku i początkowo funkcjonował pod nazwą Awan-Akademia. Po zmianach organizacyjnych i właścicielskich przyjął obecną nazwę. Drużyna szybko zaczęła odnosić sukcesy. Już w sezonie 2018/19 zdobyła mistrzostwo Armenii, a w kolejnych latach regularnie walczyła o czołowe miejsca w krajowych rozgrywkach. Na swoim koncie ma również sukcesy w krajowych rozgrywkach pucharowych.

Znacznie skromniej wygląda jej doświadczenie na arenie międzynarodowej. Ararat-Armenia w poprzednich latach próbował swoich sił w eliminacjach europejskich pucharów, jednak nie udawało im się przejść decydującej rundy. Obecna kampania stanowi kolejną okazję do sprawdzenia się na tle zagranicznych przeciwników. Nie oznacza to jednak, że Jagiellonia może zlekceważyć rywala. Gospodarze będą musieli uważać przede wszystkim na szybkie ataki oraz niepotrzebne straty piłki.

Ararat w ostatnim meczu Ligi Europy przegrał 1:4 ze Spartą Praga. Ormiański zespół jest na papierze słabszym rywalem, ale z pewnością nie zabraknie mu determinacji. Jaga może wykorzystać braki w europejskim doświadczeniu, by narzucić swoje tempo gry i powalczyć o zwycięstwo. Ta rywalizacja to dla Jagi idealna okazja, by przełamać złą passę i wrócić na zwycięską ścieżkę.

Udostępnij