Od srogiej przegranej w Lidze Europy po wybuch euforii przy Bułgarskiej niecałe 3 dni później. Lech Poznań zafundował swoim kibicom emocjonalny rollercoaster, kończąc niedzielny mecz wynikiem 6:1. Korona nie podołała aktualnemu Mistrzowi Polski i z bolesną przegraną wyjechała z Poznania. Czy wielkopolska lokomotywa wraca na dobre tory?
SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Kolejna bolesna porażka Lecha Poznań ~ Dominika Fornalik
Szybka akcja – Bułgarska w euforii.
Kibice Korony nie mieli zbyt dużo czasu, aby „zadomowić się” na Enea Stadionie. Kolejorz napędzony sportową złością po wysokiej przegranej z Bayerem, rozpoczął ten mecz idealnie. Pierwsza bramka padła już w 4. minucie, a to za sprawą Szweda Patrika Wålemarka. Na drugą nie trzeba było długo czekać. Zaledwie 2 minuty później piłkę do siatki wpakował Pablo Rodríguez. Kielczanie bardzo szybko przekonali się, że stadion przy Bułgarskiej nie jest łatwym polem bitwy. Choć drużyna miała momenty i kreowała sytuacje pod bramką Kolejorza, Camilo Mena oddał imponujący strzał, zamieniając go w honorowego gola. Nie było to wystarczające, aby dogonić rozpędzoną poznańską lokomotywę.
Przełamał się również Mikael Ishak, strzelił aż 2 bramki. Forma lidera drużyny Lecha była ostatnio stawiana pod znakiem zapytania. To była pierwsza od 9 sierpnia okazja dla kibiców do skandowania jego nazwiska. Wygraną Lecha przypieczętował Yannick Agnero. Szybko stracone bramki, a także mocny doping i radość 37 tysięcy ludzi na stadionie sprawiły, że Korona nie miała argumentów do dalszej walki. Jedną z gwiazd wieczoru został Pablo Rodríguez. Ten, który był na językach wielu od meczu z Bayerem przez kontrowersje spowodowane karą Frederiksena. Hiszpan zaistniał w meczu, jednak nie tylko dzięki statystyce.
Fatalna kontuzja
26. minuta przyniosła kibicom Korony fatalne wieści. Bowiem w tym momencie meczu doznał kontuzji Ondřej Lingr. Czeski pomocnik zderzył się z Radosławem Murawskim i choć sama sytuacja nie wyglądała groźnie, piłkarz mocno ucierpiał. Nieszczęśliwie uderzył szczęką w bark pomocnika Lecha i przewrócił się na murawę. Zawodnicy znajdujący się w pobliżu od razu zaczęli wzywać pomoc. Właśnie wtedy klasę pokazał Rodríguez, który pomógł paniom z pogotowia ratunkowego w szybkim przeniesieniu sprzętu. Filmy z tej sytuacji błyskawicznie obiegły internet, robiąc z Hiszpana bohatera meczu. Niestety, Ondřej Lingr musiał być zniesiony z boiska na noszach, a trener Jacek Zieliński poinformował, że kontuzja pomocnika okazała się bardzo poważna. Ostatecznie Lingr był operowany w Poznaniu, a Korona Kielce przekazała informację o jego stanie zdrowia.
„Diagnostyka urazu, którego Ondřej Lingr doznał we wczorajszym meczu z Lechem Poznań, wykazała częściowo otwarte złamanie prawego kąta żuchwy z przemieszczeniem. Czech znajduje się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu, gdzie w nocy przeszedł operację. Zabieg zakończył się pomyślnie, Ondřej czuje się po nim dobrze.”
Ekstraklasa to nie Europa.
Choć porównywanie dwóch zupełnie innych jakościowo meczów nie jest dobrym pomysłem. Nie da się nie zauważyć, że gdy Lech nie musi się mierzyć z intensywnym pressingiem jak w przypadku starcia z Bayerem, potrafi kompletnie zdominować rywala. W czwartkowej rozgrywce Kolejorz był zmuszony do wycofania się i szukania pojedynczych szans, co uwidoczniło luki w formacji defensywy, a szybko stracone bramki doprowadziły do całkowitego zjazdu mentalnego zespołu. Mając więcej swobody w środku pola – jak w ligowej rzeczywistości – piłkarze tacy jak Rodríguez, Ishak czy Wålemark byli w stanie zaprezentować w pełni swoje ofensywne możliwości.
Wysoka wygrana to potężny zastrzyk pewności siebie. Kolejorz obrał właściwe tory; pozostaje pytanie, czy uda im się na nich pozostać. Kolejnym testem tego ofensywnego potencjału będzie mecz z Sunderlandem. Kolejorz tydzień po bolesnej przegranej znów wróci na swoje boisko w rozgrywkach LE. Następnie równie ważny mecz wyjazdowy z Legią Warszawa, i to bez wsparcia swoich kibiców na stadionie. Czy niebiesko-biali podołają kolejnym wyzwaniom?
