Nowi trenerzy Legii Warszawa i Rakowa Częstochowa — Marek Papszun i Łukasz Tomczyk nieoficjalnie zadebiutowali w swoich klubach. Rozpoczęli okres przygotowawczy w zespołach, co pozwoliło na pierwsze sprawdzenie zawodników. Szkoleniowcy jednak mówią o kilku potrzebnych transferach, które mają pomóc w walce o najwyższe cele!
SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Ważny zawodnik opuści Częstochowę?!
U Papszuna o włos!
Legia Warszawa ma za sobą pierwszy tydzień pracy z Markiem Papszunem, który został podsumowany sparingiem z partnerskim klubem — Pogoń Grodzisk Mazowiecki. W piątkowe południe na boisku wybiegli prawie wszyscy zawodnicy Stołecznych. Na murawie zabrakło jedynie kontuzjowanego Jean-Pierre’a Nsame i zmagającego się z lekkim urazem Wojciecha Urbańskiego. Szanse na pokazanie się Papszunowi dostali również zawodnicy z akademii. Od początku wystąpił stoper — Jan Leszczyński, a w drugiej części na boisku zameldował się Samuel Kovacik. O pierwszym Papszun mówił tak:
„Janek prezentuje się bardzo dobrze. To młody zawodnik i powinien grać. Na dziś uważam, że stać go na występy w Legii.” — stwierdził szkoleniowiec.
Pierwszego gola w tym roku dla Legii zdobył Radovan Pankov, który popisał się pięknym uderzeniem z rzutu wolnego. Wojskowi mieli kilka dogodnych sytuacji na strzelenie drugiego gola, lecz ich nie wykorzystali. Ale jak mówi piłkarskie porzekadło, „niewykorzystane sytuacje się mszczą” i w tej sytuacji nie było inaczej. W 30. minucie wyrównał Rafał Adamski, a bramkę do szatni dołożył Aleksander Gajgier.
W drugiej części spotkania zmieniła się większość składu warszawian. Nadal Legia przeważała i stwarzała kolejne sytuacje bramkowe. W 60. minucie spotkania wyrównał Antonio Colak po asyście Rubena Vinagra. Kilka minut później na prowadzenie wyszła Legia, dzięki szarży Jakuba Żewłakowa w polu karnym, która zakończyła się golem.
Legia zwyciężyła 3:2 nad Pogonią Grodzisk Mazowiecki. A w sobotę ekipa Papszuna zameldowała się w hiszpańskim Mijas, gdzie odbędzie obóz przygotowawczy!
Tomczyk z przytupem!
Raków Częstochowa również ma już za sobą nieoficjalny debiut nowego szkoleniowca. Łukasz Tomczyk poprowadził drużynę w sobotnim sparingu z austriackim Red Bull Salzburg. W spotkaniu wystąpiło łącznie 20 zawodników. Na boisku zabrakło m.in. bramkarza Oliwiera Zycha, który wraca do treningów po chorobie.
Mecz był bardzo wyrównany. Najlepszą okazję w pierwszej części gry dla Rakowa miał Fran Tudor w 25. minucie spotkania. Natomiast więcej okazji na strzelenie bramki mieli zawodnicy z Austrii. Piłka po uderzeniu Kitano wylądowała na aluminium i nie wpadła do siatki. Po 45. minutach spotkania wynik był bezbramkowy.
Drugą połowę Raków rozpoczął z przytupem. W polu karnym świetnie odnalazł się Patryk Makuch, który płaskim uderzeniem pokonał bramkarza przeciwników. W kolejnych minutach niebezpieczeństwo pod bramką Trelowskiego stwarzali zawodnicy Salzburga. Ten jednak stawał na wysokości zadania i ratował Medaliki przed stratą gola. Kapitulacja nastąpiła jednak w 57. minucie, kiedy to po próbie z dystansu pokonał go Vertessena. Po meczu jednak Tomczyk stwierdził:
„W drugiej połowie jak każdy widział — wybroniliśmy, też trzeba umieć to zrobić. Prowadziliśmy 1:0. Mój wychowanek, Trelowski, wybronił wszystko, co było do wybronienia i jest okej” — powiedział z półżartem.
Szkoleniowcy chcą wzmocnień!
Na ten moment ani Legia, ani Raków nie zrobili jeszcze żadnego transferu przychodzącego do klubu. Jednak jak łatwo się domyśleć nie zmienia się jedno — szkoleniowcom się to nie podoba i chcą mieć wzmocnienia.
W piątek po meczu z Pogonią odbył się briefing z udziałem Marka Papszuna. Szkoleniowiec podczas konferencji zadeklarował:
„Rozmawiamy o transferach z działem skautingu. Trzeba szukać na wszystkie pozycje wzmocnień. Ale nie ukrywam, że chciałbym pozyskać napastnika. To ważne pod kątem systemu gry i rywalizacji w zespole” — powiedział trener.
Trzeba pamiętać, że Legia dysponuje w tej rundzie stosunkowo małym budżetem i nie może sobie pozwolić na szereg wzmocnień. Warszawianie z tym faktem radzą sobie w inny sposób. Z Legią w ostatnim tygodniu pożegnali się Weishaupt i Burch, którzy spowodują odchudzenie szatni i pozwolą zwolnić pieniądze na transfery.
Po meczu z Salzburgiem nie zabrakło również pytań do Łukasza Tomczyka. Trener równie konkretnie stwierdził, że priorytetem jest sprowadzenie zawodnika na wahadło.
„Pracujemy nad tym i mamy nadzieję, że już w przyszłym tygodniu ktoś dołączy. Najbliżej jest zawodnik nie ze Skandynawii, ale oczywiście byli i tacy. Jak widać gołym okiem, potrzeba nam wzmocnień na wahadle” — stwierdził szkoleniowiec na łamach kanału Meczyki.
Z niecierpliwością wszyscy czekają na wzmocnienia w obu miastach. Takie ruchy na pewno nastąpią, jednak wciąż nie wiadomo, kiedy. Pozostaje uważnie śledzić poczynania klubów na obozach przygotowawczych i cierpliwie czekać na start ligi.
