W Wielką Sobotę na Tarczyńskim Arena zmierzyły się ekipy zarówno z czuba jak i końca tabeli. Do Wrocławia przyjechała 14. Pogoń Siedlce. Przed meczem nie ulegało wątpliwościom, że faworytem w tym starciu jest Śląsk Wrocław, który zajmuje pozycję vicelidera. Zapraszamy na relację z przebiegu tego spotkania.

Młyn Śląska Wrocław
fot. Weronika Grabowska/EP

Składy

Podstawowa jedenastka Śląska Wrocław: Szromnik – K. Kurowski, Matsenko, Ba, Malec, Llinares, Yriarte, Mokrzycki, Samiec-Talar, Marjanac, Banaszak

Podstawowa jedenastka Pogoni Siedlce: Lemanowicz – Misiak, Flis, Dembek, Miś, Zbróg, Dzięcioł, Drąg, Famulak, Rosołek, Podliński

Mocny start gości

Siedlczanie od pierwszych minut chcieli zaskoczyć rywala i otworzyć wynik spotkania w pierwszych pięciu minutach. Już w 3. minucie spotkania żółtą karkę zobaczył zawodnik Śląska – Luka Marjanac za typowy faul-nakładkę na rywalu. Do rzutu wolnego podszedł duet Krystian MiśMaciej Famulak, jednak to finalnie ten drugi dośrodkował idealnie piłkę na głowę Macieja Rosołka. Były napastnik Legii w 4. minucie mógł otworzyć worek z bramkami, ale na posterunku znalazł się Michał Szromnik, który wybił piłkę do boku.

Zaledwie kilka chwil później, bo w 11. minucie, bardzo składnie pograli zawodnicy Adama Nosonia. Jakub Zbróg wraz z Przemysławem Misiakiem poklepali futbolówkę między sobą, żeby ostatecznie Zbróg dośrodkował piłkę z prawej strony pola karnego na głowę jednego z kolegów. Ta jednak padła łupem Yehora Matsenki, który wybił piłkę na rzut rożny z okolicy 5. metra.

Maciej Rosołek
fot. Weronika Grabowska/EP

Brakujący element układanki

Śląsk próbował przez pierwsze dwa kwadranse rozpocząć strzelanie we Wrocławiu, jednak cały czas czegoś im brakowało, by umieścić piłkę w siatce. Albo strzały Michała MokrzyckiegoPiotra Samca-Talara łapał bez problemów Jakub Lemanowicz, albo były one blokowane przez szczelny blok defensywny Pogoni. Po wielu atakach gospodarzy zakończonych brakiem gola, w 28. minucie Wrocławianie mieli najlepszą ku temu okazję. Po ataku pozycyjnym, którym próbowali uśpić czujność rywala, piłkę na ok. 30 metrze dostał Jorge Yriarte, który podaniem uruchomił Samca-Talara. Najlepszy zawodnik lutego w Betclic 1. lidze odwrócił się przyjęciem kierunkowym i oddał precyzyjny strzał na bramkę. Interweniować musiał bramkarz gości, który wybił piłkę na rzut rożny. Śląsk miał kolejny strzał celny i stały fragment gry, ale wynik na tablicy pozostawał bez zmian – bezbramkowy remis po blisko 30. minutach gry.

Jakub Lemanowicz - Pogoń Siedlce
fot. Weronika Grabowska/EP

Trójkolorowi w dalszym ciągu próbowali znaleźc przepis w tę Wielką Sobotę, jak pokonać Jakuba Lemanowicza. Swoją okazję miał nawet stoper Śląska – Mariusz Malec, który w 41. minucie z okolicy 11. metra oddał celny strzał nogą w kierunku bramki rywali. Warto zaznaczyć, że ten kontratak zapoczątkował bramkarz gospodarzy – Michał Szromnik, który podaniem, przez pół boiska uruchomił kolegów z lini pomocy. Za kontrą poszedł również Malec, który mógł wprawić kibiców na stadionie Tarczyński Arena w euforię.

Lepiej późno niż wcale

Na pierwszego gola w tym mecz musieliśmy czekać, aż do 43. minuty. Aż, bo Śląsk dwoił się i troił, ale bił jak głową w mur i to dosłownie. Tym murem była szczelna obrona Pogoni Siedlce, która skutecznie blokowała kolejne uderzenia gospodarzy i oddalała niebezpieczeństwo jak najdalej własnego pola karnego. Momentami wyglądało to jakby Wrocławianie chcieli wejść z piłką do bramki, ale…

Tuż przed końcem pierwszej połowy, do siatki trafił najlepszy zawodnik Trójkolorowych w tym sezonie, czyli Piotr Samiec-Talar. Skrzydłowy dostał podanie od Mokrzyckiego na piątym metrze, odwrócił się przodem do bramki. Zdążył przełożyć sobie futbolówkę z lewej (słabszej nogi) do prawej i pobawić z rywalem, by finalnie otworzyć worek z golami we Wrocławiu dzisiejszego wieczoru. Był to 10. gol tego zawodnika w tym sezonie. Chwilę później, bo równo w 45. minucie pierwszą część meczu zakończył arbiter Łukasz Karski i wysłał obie drużyny do szatni. W 58. minucie Samiec-Talar mógł mieć już dublet na koncie, ale strzał, który oddał był z ostrego kąta, przez co po raz kolejny Lemanowicz mógł wykazać się interwencją i posłać piłkę na rzut rożny.

Piotr Samiec-Talar
fot. Weronika Grabowska/EP

Pierwsze roszady

Adam Nocoń zwlekał ze zmianami, aż do 61. minuty. Wydawałoby się, że Pogoń po mocnym początku i krótkotrwałym narzuceniu tempa gry Śląskowi pójdzie za ciosem w dalszej części meczu i utrzyma to. Tak się jednak nie stało, a szkoleniowiec przyjezdnych stwierdził, że potrzebuje odświeżenia na murawie. Boisko opuścili dwaj pomocnicy: Miłosz DrągJakub Zbróg. W ich miejsce zameldowali się Bartłomiej PoczobutCezary Demianiuk. To oni mieli być nadzieją na lepsze w drużynie Siedlec na ostatnie pół godziny gry. Dwie minuty po wejściu na boisko nowych zawodników, żółtą kartkę w drużynie gospodarzy ujrzał Karol Podliński.

Inaczej było w przypadku Ante Simundzy, który ze zmianami czekał, aż do 73. minuty meczu. Wówczas na murawę wpuścił dzisiejszego solenizanta, który rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Mowa tu o Timoteju Jamborze, który w dniu swoich 33. urodzin nie dostał prezentu od trenera w postaci pierwszego składu.

Timotej Jambor
fot. Weronika Grabowska/EP

Śląsk szedł po więcej

Krzystof Kurowski w 71. minucie mógł zdobyć nawet nagrodę gola tej 27. kolejki Betclic 1. ligi, ale zabrakło niewiele. Młodzieżowiec Śląska złamał akcję z prawej strony do środka i strzałem z okolic 20. metra posłał typowego „rogala” na bramkę Lemanowicza. Tym razem bramkarza gości uratowała poprzeczka. Poplarny „Kura” opuścił boisko 10 minut później. Na murawie zameldował się Michał Rosiak. Ostatnią zmianą w Śląsku było wejście młodzieżowca – Doriana Markowskiego na końcówy fragment gry. W doliczonym czasie

Krzysztof Kurowski
fot. Weronika Grabowska/EP

Raport frekwencyjny

W Wielką Sobotę na Tarczyńskim Arena zasiadło blisko prawie 12 000 kibiców, co jest całkiem przyzwoitym wynikiem, patrząc na okoliczności Świąt Wielkanocnych oraz chłodnego wieczoru w stolicy Dolnego Śląska. Dokładnie na trybunach ujrzeliśmy dziś 11 975 fanatyków. Co ciekawe, z kibiców Pogoni Siedlce nikt nie pojawił się w sektorze gości. Trybuna X od początku do końca spotkania była niestety pusta.

fot. Weronika Grabowska/EP

Podsumowanie

Śląsk przeważał i stwarzał sobie sytuację przez ponad 80. minut gry. Zwycięstwo zatem jest w pełni zasłużone, jednak z perspektywy kibiców, mogą mieć oni lekki niedosyt. Wrocławianie powinni spokojnie zamknąć ten mecz już w pierwszej połowie i byłoby po sprawie. W drugiej części spotkania również mieli mnóstwo okazji ku temu. Tak się jednak nie wydarzyło, przez co mieliśmy po raz kolejny nerwową końcówkę w meczu Śląska. Pogoń próbowała wrzucać piłki na pole karne i szukać zamieszania w jedenastce. Zawodnicy Adama Noconia liczyli, że futbolówka padnie szczęśliwie ich łupem i strzelą gola wyrównjącego. Poza pierwszymi 5-10 minutami Pogoń wygląda słabo, momentami zależało im bardziej na tym by nie stracić drugiej bramki, niż na tym by strzelić pierwszą dającą remis. Śląsk po tym zwycięstwie umocnił się na pozycji vicelidera 1. ligi i z dorobkiem 47. punktów jest zaledwie 6 punktów od pierwszej Wisły Kraków. Siedlczanie z 30. punktami na koncie dalej zajmują 14. – bezpieczne miejsce. Dzieli ich 7 oczek od piętanstej Stali Mielec.

Śląsk Wrocław 1:0 Pogoń Siedlce

43′ Piotr Samiec-Talar

Udostępnij