Widzew Łódź to klub, który ewidentnie robi wszystko, by o nim mówiono. Nie tylko sportowo, ale ogólnie. Nie wiem czy robi to celowo, ale efekt jest niesamowity (w przeciwieństwie do efektów na boisku). Przyjrzyjmy się najnowszej historii z uniwersum Widzewa – Afryka porywa piłkarzy. No bo jak inaczej to nazwać skoro najdroższy transfer w historii Ekstraklasy siedzi w Afryce i nie może wrócić, a Steve Kapuadi po awansie na Mistrzostwa Świata świętuje z prezydentem… w czasie gdy jego drużyna gra mecz z Rakowem!

SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Legenda Rakowa Częstochowa odejdzie z klubu? ~ Jakub Ciepiela

Piłkarze zgubieni w Afryce

3 kwietnia godzina 10:00 – to tego dnia i o tej godzinie odbyła się konferencja prasowa przed meczem Raków Częstochowa – Widzew Łódź. Na niej Aleksandar Vuković opowiadał o problemach drużyny przed spotkaniem. W skrócie – brak dużej liczby zawodników spowodowany powrotami ze zgrupowań reprezentacyjnych oraz kontuzjami. Skupmy się wpierw na braku najdroższego zawodnika Widzewa, czyli Osmana Bukariego. Pomocnik ani nie ma kontuzji, ani nie pojechał na zgrupowanie, więc czemu nie ujrzeliśmy go na murawie przy Limanowskiego 83?

Poza tym, że i tak nie jest podstawowym wyborem serbskiego trenera, bo jak przyznał szkoleniowiec na konferencji: woli korzystać z usług innych zawodników na tej pozycji, to obecnie znajduje się w Nigerii, a jego ostatni znane miejsce pobytu to konsulat Ghany. Czemu? Bo Bukariemu skończyła się wiza i od dwóch tygodni przebywa w Afryce i stara się ją załatwić. Osman trenuje w tym czasie indywidualnie, ale sami chyba przyznacie, że dwa tygodnie poza drużyną to sporo, a końca jak na razie nie widać. Jednak analizę tego wszystkiego zostawimy sobie na później.

Bo jest jeszcze Steve Kapuadi, czyli reprezentant Demokratycznej Republiki Kongo, która awansowała na mundial (gratulacje!). Przerwa reprezentacyjna się skończyła i pewnie wiecie do czego dążę – Kapuadi nie wrócił.

Prezydencka audiencja

Zajmijmy się wpierw byłym graczem Legii Warszawa, bo jego historia jest prostsza i ma swój happy end. Tak jak wspomniałem reprezentacja DRK wywalczyła mundial i w państwie zapanowała euforia – trudno się dziwić, ostatni raz byli na Mistrzostwach Świata 52 lata temu. Jednak tu pojawia się pewien zgrzyt.

Wszyscy reprezentanci z tego powodu musieli wrócić do kraju (bo mecz odbywał się w Meksyku), bo tak zadecydowały władze państwa, pomimo tego, że czas na zwolnienie piłkarzy do klubów właśnie mijał. Oczywiście nie tylko Steve Kapuadi nie wrócił, tyczy się to wszystkich reprezentantów. Francuskie OSC Lille czy hiszpański Espanyol już złożyły skargi do FIFA. Widzew w tym temacie nie zrobił nic, przynajmniej oficjalnie i z Rakowem musiał grać Visus.

Spotkanie z prezydentem przypadło na poniedziałek i na szczęście na tym ten „ban” na wylot z kraju się skończył. Obrońca już znajduje się w Polsce i od wtorku trenuje z drużyną. Widzew może więc odetchnąć z ulgą. Na arcyważne spotkanie z Termalicą – czyli bezpośrednim rywalem o utrzymanie, będzie miał do dyspozycji swojego podstawowego zawodnika.

Wizowe problemy

Przejdźmy do głównej gwiazdy tego artykułu – Osmana Bukariego. By móc omówić sprawy wizowe reprezentanta Ghany posłużę się artykułem Antoniego Figlewicza z Weszło. Omówił on ten temat bardzo dobrze – zachęcam wszystkich zainteresowanych bardziej tym tematem do jego artykułu.

Papiery Bukariego. Dlaczego piłkarz Widzewa musiał wyjechać? ~ Antoni Figlewicz, Weszło

No dobrze, sprawy formalne mamy za sobą, w przeciwieństwie na ten moment do Bukariego, czas przejść do mięsa. Osman wyjechał do Nigerii załatwiać wizę po meczu z Górnikiem Zabrze, bo pewnie po tym dniu kończyła się wiza na pobyt w Polsce. Najprawdopodobniej pierwotna wiza opiewała tylko na 90 dni, czyli miał wizę Schengen typu C. Dlaczego taką? Było to najprawdopodobniej związane z tym, że Widzew nie chciał czekać 2 tygodni (bo tyle jest rozpatrywany wniosek na wizę krajową typu D, która daje już możliwość pozostania w kraju na rok) i w trybie przyspieszonym załatwił wizę Bukariemu tylko na 90 dni i „odłożył” tę sprawę na przerwę reprezentacyjną.

Tak jak widać, dało się tej sytuacji uniknąć, lecz jeżeli przewidywania autora są prawdą moim zdaniem Widzew zrobił dobrze. Wiemy jak wyglądało okno transferowe, a szczególnie kiedy sprowadzany był Bukari do klubu. Czekanie więc dwóch tygodni dodatkowo na to, aż wniosek wizowy zostanie rozpatrzony w tej sytuacji byłoby głupotą. Lepiej dać zawodnikowi czas na zgranie się z zespołem, kiedy ten czas jest i w przerwie reprezentacyjnej, gdy dużej części zawodników brakuje, pozwolić mu wyjechać do Afryki i załatwić to co załatwione musi być. Klub nie mógł przewidzieć przecież tego, że ich wizerunek będzie tak tragiczny, a drużyna wcale po tylu transferach się nie podniesie.

Według informacji Antka Figlewicza 08.04.2026 Osman już powinien być w Polsce, jednak ten artykuł pisany jest tego dnia dość późną porą, a informacji ciągle brak. Pozostaje więc tylko jedno pytanie. Gdzie podziewa się Bukari?!

Serbskie informacje

Nasuwa się pewna myśl analizując sytuację wizową oraz problemy Bukariego z grą, czy on aby na pewno chce wracać? Na to pytanie odpowiedzieć próbuje Sputnik Srbija.


Czytając komentarze pod postem Kamila Pawelczyka, którego post poszedł najbardziej zasięgowo na X-sie, zauważyć można komentarz Macieja Winczewskiego z Radia Widzew, czyli moim zdaniem dość poinformowanego dziennikarza ze środowiska Widzewa, który oskarżył autora posta o kłamstwo. Postanowiłem więc sprawdzić ten artykuł sam. I obaj mają rację.

Artykuł omawia wątek Bukariego na konferencji, a na koniec znajduje się notka o tym, że:

Klub z Łodzi znajduje się obecnie na przedostatniej pozycji w Ekstraklasie, co oznacza jedynie, że nie będzie w dobrej pozycji do negocjacji odejścia Bukariego, który chce zmienić otoczenie.

Jak widać czarno na białym, to że Pawelczyk ma rację informując o tym, że Bukari chce odejść. Z drugiej strony „Winczu” też ma rację. Nigdzie nie jest napisane, że bardzo mocno chce odejść i naciska na to – tylko że chce zmienić otoczenie. Z kolejnej strony warto się zastanowić, czy takie źródło to pewnik. Sam podałem tę informację na swoich socialach, jednak czy to jedno zdanie bez pokrycia można nazwać taką sensacją? Opinie pozostawiam wam.

Miejmy nadzieję, że Bukari, tak jak to zrobił już Kapuadi, wróci do Łodzi jak najszybciej i wreszcie pokaże to, co skauci i pion sportowy w nim widzieli. Szansy na to nie będzie miał na pewno w następnym meczu. Najbliższy mecz już w sobotę o godzinie 14:45, naprzeciwko Czerwono-Biało-Czerwonym stanie Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

[KLIKNIJ TUTAJ], jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi informacjami

Udostępnij

O autorze

Dumny mieszkaniec miasta Łodzi. Aktualnie admin strony WWW.