85 dni — tyle minęło od momentu, gdy Marek Papszun pojawił się w Warszawie i rozpoczął walkę o utrzymanie Legii w Ekstraklasie. Jedni eksperci mówią, że ”Papszun działa cuda”, drudzy twierdzą, że nie ma powodów do optymizmu. Sprawdźmy więc, jak naprawdę wygląda sytuacja Stołecznego zespołu.
SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Czas na hit przy Łazienkowskiej! Cracovia spróbuje przełamać klątwę!
Liczby mówią: lepiej!
Gdy Wojskowych obejmował Papszun sytuacja w Warszawie była dramatyczna i bijąca na alarm. Legia zajmowała 17. miejsce w tabeli i miała małą przewagę nad ostatnim Bruk-Betem. Jednak od tamtego momentu stan rzeczy się poprawił. Legia nie przegrała 6 meczów z rzędu i jest aktualnie najdłużej niepokonaną drużyną w całej lidze. Ekipa ze stolicy nie odniosła porażki od debiutu Papszuna w meczu z Koroną Kielce (0:2). Punktowaniu nie sprzyjał również wymagający terminarz. Warszawianie po heroicznej końcówce remisowali 2:2 z Gdyńską Arką, kilka dni później podzielili się punktami z GKS-em Katowice.
Po tym meczu bowiem nastał tzw. punkt zwrotny. Wojskowi przełamali się po 146 dniach i ponownie wygrali w Ekstraklasie, mierząc się z Wisłą Płock, która pogrążona jest w ogromnym kryzys. Spotkanie nie było efektowne w wykonaniu podopiecznych Marka Papszuna. Lecz dzięki przełamaniu w drużynę pojawiła się duża dawka nadziei i optymizmu. Potem już było łatwiej — wybronili punkt w Białymstoku i ponownie wygrali (ale w lepszym stylu) z Cracovią. W piątkowy wieczór Legia ponownie straciła punkty…
Punkty stracone w Radomiu.
Piątkowy mecz w Radomiu rozpoczął się bardzo szybko i efektownie. Dwa jedyne gole w tym spotkaniu padły w pierwszych 10. minutach i oba ze stałych fragmentów gry. Dla kibiców z Warszawy jest to ważna informacja, ponieważ Legia miała przez całą rundę jesienną problem z traceniem goli ze stojącej piłki. Szkoleniowiec Stołecznych postanowił coś z tym zrobić. Jak informował Kacper Tomczyk na portalu X:
SFG w obronie po meczu w Katowicach po Inakim Astizie przejął Artur Węska — napisał dziennikarz TVP SPORT.
Sam Marek Papszun na pomeczowej konferencji odniósł się do tej sytuacji, mówiąc:
Znowu tracimy gola po stałym fragmencie, ale w tym elemencie jesteśmy czarno-biali, bo trochę za dużo tracimy, ale za to dużo strzelamy. To druga strona medalu. Na pewno trochę martwiące jest to, że tak nieodpowiedzialnie zachowaliśmy się w pierwszych minutach, choć byliśmy nastawieni na zupełnie coś innego — powiedział.
Choć Legia w pierwszej połowie dominowała nad Radomiakiem, to w drugiej przystosowała się do poziomu gospodarzy i spotkanie zakończyło się remisem.

Jedni wracają, inni wypadają.
Spotkanie z Radomiakiem było również meczem, podczas którego na boisko wróciło dwóch kontuzjowanych zawodników kluczowych w kontekście utrzymania. Paweł Wszołek i Jean-Pierre Nsame — bo o nich mowa — pojawili się w drugiej połowie meczu w Radomiu. Ten pierwszy doznał kontuzji podczas sparingu z Sigmą Ołomuniec, a potem uraz się odnowił w wyjazdowym starciu z Arką Gdynia (2:2) i musiał przejść rehabilitację, by ponownie zagrać w barwach Legii. W przypadku Kameruńczyka sytuacja była dużo poważniejsza, bo na boisku nie widzieliśmy go przez 194 dni. Ostatni mecz rozgrał 31 sierpnia przeciwko Cracovii i od tego czasu zmagał się z kontuzją Achillesa. Warto dodać, że 32-letni napastnik mógł w piątek zostać bohaterem meczu, gdy w 86. minucie oddał dobry strzał, lecz uderzenie w świetnym stylu obronił Filip Majchrowicz.
Nie wszystkie informacje są pozytywne. W kadrze meczowej nie znalazł się Bartosz Kapustka. Jest to związane z problemem z mięśniem przywodziciela. Choć nie ma pełnej diagnozy Marek Papszun do sprawy podchodzi spokojnie:
Bartosz Kapustka wczoraj na treningu przedmeczowym doznał urazu i nie ma jeszcze pełnej diagnozy, ale to może być dłuższa przerwa. Jak dłuższa? Nie wiem. Ma problem z przywodzicielem — dodał.
Mecz, który może wiele zmienić.
W niedzielę 22 marca o godzinie 20:30 przy ulicy Łazienkowskiej dojdzie do starcia, które może na dobre zdefiniować pracę zarówno Marka Papszuna, jak i Łukasza Tomczyka. Pojedynek ten będzie czymś więcej niż meczem o trzy punkty. Na boisku rozstrzygną się wszelkie wątpliwości, jakie stoją przed obiema drużynami.
Światełko w tunelu.
Po 85 dniach pracy Papszuna sytuacja Legii przestała wyglądać dramatycznie. Stołecznemu klubowi nadal brakuje stylu, ale wyniki są coraz lepsze. Gdyby spojrzeć na ostatnie pięć meczy w Ekstraklasie — Legia zajmuje 6. miejsce w tabeli. Jeśli ta seria zostanie podtrzymana, widmo spadku będzie tylko przeszłością, a Legia w końcu będzie mogła skupić się na celach, jakie kibice wymagają.
