W Cracovii od początku roku wiele sie dzieje. Niestety większość informacji nie zadowala kibiców Pasów. Do niepewnej sytuacji w gabinetach doszła słaba dyspozycja na boisku. Ostatnie dwa spotkania powodują jednak, że widać światełko w tunelu. Tą jasność powoduje szczególnie „bośniacki promyk”, który powoli wraca do swojej optymalnej dyspozycji.

SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Tomczyk VS Papszun – kto okaże się lepszy?

W Krakowie ciągle głośno

Gdyby w grudniu 2025 roku spytać kibiców Cracovii jak wyobrażają sobie rok, w którym klub będzie obchodził 120-lecie swojego istnienia, to z pewnością nikt nie wymyśliłby tylu wydarzeń związanych z funkcjonowaniem klubu, które już miały miejsce. Zmiana prezesa, odejście z klubu Elżbiety Filipiak, afera działkowa i inne. Przypominam, że mamy dopiero marzec. Na dodatek pierwszy zespół przestał punktować na odpowiednim poziomie. Trener Elsner został przekonany, żeby porzucić swoje plany o odejściu. Jednak dalej nie było pozytywnych informacji. Dopiero zwycięstwo z GKS-em Katowice można zaliczyć do plusów. Jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Czy jest coś co poprawi nastrój wśród sympatyków Pasów na stałe?

Bośniacki promyk nadziei

Głównym motorem napędowym Pasów w ostatnich spotkaniach zdecydowanie był Ajdin Hasić. Co prawda w meczu z Wisłą Płock Bośniak do momentu strzelenia gola wyglądał bardzo niemrawo, czyli tak, jak w zasadzie w każdym meczu tej rundy. Jednak, gdy usłyszał swoje nazwisko, które kibice Cracovii wreszcie mogli skandować podczas domowego spotkania, kolokwialnie mówiąc, „coś przeskoczyło” i mogliśmy oglądać namiastkę tego, co Hasić prezentował chociażby na początku tego sezonu. Niestety dla Pasów tuż po przebudzeniu bałkańskiego skrzydłowego i zarazem całej drużyny Nafciarze zdobyli drugą bramkę (a raczej Cracovia sama strzeliła sobie kolejnego gola).

W meczu z GKS-em Katowice Hasić nie wyglądał już tak dobrze, jak w meczu przeciwko Wiśle. Jednak nic tak nie smakuje i nie wzmacnia pewności siebie, jak gol dający zwycięstwo. Tak, bramka padła po rzucie karnym, ale czy to ważne? Karnego też trzeba wykorzystać. Sam fakt, że Bośniak schodził z boiska przy standing ovation z pewnością pokazuje Ajdinowi jak wiele znaczy jego dobra postawa dla fanów Cracovii.

Co blokowało Hasicia?

Wszyscy kibice najstarszego klubu w Polsce cieszą się z powrotu do formy Hasicia. Wciąż jednak padają pytania co wpłynęło na gorszą dyspozycję skrzydłowego przez ostatnie miesiące. Powodów jest zapewne kilka, w tym dwa szczególne. Pierwszy, ten najbardziej oczywisty to kontuzja, którą Bośniak odniósł w 3. kolejce tego sezonu w meczu przeciwko Lechii Gdańsk. Zerwanie mięśnia uda wykluczyło go na siedem spotkań ligowych. Powroty po długich kontuzjach bywają trudne. Zrozumiałe jest więc to, że zawodnik potrzebuje dłuższej chwili, aby być gotowym na sto procent. Dodatkowo bardzo niekorzystne okazało się, że wejście Ajdina nastąpiło w momencie, gdy Pasy znacznie obniżyły swoje loty.

Kolejnym z powodów jest odejście z klubu Filipa Stojilkovicia. Z tego co da się usłyszeć w klubie, Hasić świetnie rozumiał się ze Szwajcarem nie tylko na boisku, ale i poza nim. Nawet na treningach, gdy nie było już Stojilkovicia było widać, jak Bośniak „gasł”. Na ostatniej konferencji prasowej potwierdził to nawet sam zainteresowany. Odejście Szwajcara pod względem ekonomicznym było strzałem w dziesiątkę, więc ciężko się dziwić, że Pasy zaakceptowały dziesięciokrotnie wyższą cenę od tej, za którą sprowadziły go pół roku wcześniej. Natomiast jeśli chodzi o kwestie sportowe, to można mieć nieco inne zdanie.

Narodziny świetnego duetu?

Teraz czeka nas przerwa reprezentacyjna. To szansa dla Cracovii na przepracowanie wielu aspektów, które w ostatnim czasie zawodziły. Dobre liczby Hasicia z pewnością dadzą dodatkową pewność siebie, której zdecydowanie ostatnio mu brakowało. Ponadto coraz lepiej wygląda Pau Sans. Hiszpan jest bardzo podobnym zawodnikiem do Bośniaka. Też nie boi się wchodzić w drybling, szukać niekonwencjonalnych zagrań, a gra kombinacyjna to coś, co z pewnością mu nie przeszkadza. Im dłużej skrzydłowi będą ze sobą trenować, tym ich współpraca powinna przynosić jeszcze skuteczniejsze efekty. Być może już za dwa tygodnie obaj panowie będą prowadzić Cracovię do kolejnej serii, ale tym razem tej zwycięskiej.

[KLIKNIJ TUTAJ], jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi informacjami

Udostępnij

O autorze

Dziennikarz Ekstraklasowych Przemyśleń. Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem.