Przerwa reprezentacyjna dobiegła końca, a drużyny PKO BP Ekstraklasy wznawiają rozgrywki. Nie wszystko jednak działa jak w szwajcarskim zegarku. Ze składu Lecha Poznań wypadało dwóch zawodników. Przed Mistrzem Polski aż 9 meczów w ciągu miesiąca. Czy te osłabienia wpłyną negatywnie na resztę sezonu?
SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Ekstraklasowe granie w podczas przerwy reprezentacyjnej.
Gra na trzech frontach.
„Kolejorza” czeka niezwykle intensywny czas; wraz z powrotem Ekstraklasy wracają również Liga Europy i rozgrywki Pucharu Polski. Dla poznańskiej drużyny będzie to oznaczało mecze co 3-4 dni, w tym z takimi drużynami jak Bayer Leverkusen czy Benfica. Co jest nie lada wyzwaniem. Dochodzi do tego oczywiście gra na polskiej ziemi oraz chęć obrony tytułu Mistrza Polski. Z pewnością będzie to bardzo ważny czas dla Lecha Poznań.
Problemy mięśniowe na horyzoncie.
O wykruszeniu się zawodnika usłyszeliśmy po sparingu z Energie Cottbus. Poznańska drużyna zakończyła mecz remisem (2:2), a w wyjściowym składzie nie pojawił się Allahyar Sayyadmanesh. Po meczu Niels Frederiksen potwierdził obawy kibiców. Irańczyk doznał urazu mięśnia dwugłowego uda i wypada na co najmniej 4 tygodnie. Biorąc pod uwagę wyniki Allahyara i jego wyśmienitą do tej pory formę, jest to strata, która może poważnie dotknąć zespół. Pomocnik najprawdopodobniej wypadnie aż z 9 meczów, między innymi z Bayerem, Sunderlandem oraz Benfiką.
Kolejne niepokojące wieści
Obrońca João Moutinho nabawił się urazu stopy w meczu z Wieczystą Kraków. Sztab Lecha zadecydował o konieczności wykonania operacji, co wyrzuca Portugalczyka z gry na 3-4 miesiące. Na dodatek piłkarz w tym sezonie więcej czasu spędził na leczeniu kontuzji niż na boisku. W sytuacji, w której znajduje się Lech, czyli duże natężenie spotkań i dość spore ryzyko kolejnych kontuzji, strata każdego gracza może być istotna. Poza tym wciąż niedostępni pozostają Alex Douglas oraz Ali Gholizadeh.
Równie ważną informacją w kontekście nadchodzącego meczu ze Śląskiem Wrocław jest dyspozycja Patrika Wålemarka, który zaliczył świetny występ przeciwko naszej reprezentacji. Jednak chwilę po nim pochorował się, co zmusiło go do wcześniejszego powrotu do Poznania. Frederiksen na spotkaniu prasowym potwierdził, że piłkarz wrócił do treningów, lecz nie jest pewny jego występu w nadchodzącym spotkaniu:
„Miło było zobaczyć go w reprezentacji, ale później zachorował i wrócił do nas wczoraj. Powiedziałabym, że czuje się o wiele lepiej, nie mogę stwierdzić, że w tym momencie jest w stu procentach gotowy, ale dochodzi do siebie i w przeciągu kilku następnych dni zobaczymy jak będzie to wyglądało.”
Światełko w tunelu
Na ten moment liczba niedyspozycji w Lechu nie jest jeszcze zatrważająca. Pojawił się jednak pozytywny bodziec, jakim jest powrót do kadry Antoniego Kozubala, który zmagał się z urazem stawu skokowego oraz Gustava Berggrena. Sam Frederiksen na przedmeczowej konferencji zapewniała, że jest optymistycznie nastawiony na nadchodzące wyzwania, a drużyna gotowa na intensywne granie:
„To naprawdę fantastyczny, ekscytujący okres, w który właśnie wchodzimy.” Poznańska drużyna powróci do zmagań w meczu ze Śląskiem Wrocław.
