Działo się przy Bułgarskiej podczas 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Na Enea Stadionie zmierzyli się odwieczni rywale. Choć mecz był mocno wyrównany, zwycięstwo mogła odnieść tylko jedna drużyna. Lech Poznań zgarnia 3 punkty i umacnia się na fotelu lidera.
SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Pucharowy kataklizm – 14 klubów z Ekstraklasy poza rozgrywkami! ~ Dominika Fornalik
Twierdza przy Bułgarskiej
Lech po ciężkim tygodniu miał wyłącznie jedno zadanie, odkupić winy i w swoim stylu pokonać Wisłę Kraków. Pierwsza połowa jednak nie zwiastowała totalnej dominacji Kolejorza patrząc na wynik. Obie drużyny narzucały tempo choć to Lech kreował więcej sytuacji. W końcu zaczęli mocniej brać sprawy w swoje ręce. To jednak na niewiele się zdało. Nawet akcje Wålemarka nie były wystarczająco dobrze wykończone, aby uzyskać prowadzenie. Wisła również starała się podjąć rękawicę, Mimo to pierwsza połowa zakończyła się remisem. Druga część pod względem goli była jak dzień do nocy. Zaczął Kolejorz od asysty Leo Bengtssona i trafienia Antoniego Kozubala. Biała Gwiazda nie zwlekała długo z odpowiedzią. Już chwilę później piłka trafiona głową przez Jakuba Krzyżanowskiego wpadła do siatki. To nie był koniec tego strzeleckiego festiwalu. Wystarczył duet Rodríguez-Wålemark, aby Lech znów wyszedł na prowadzenie. Wygraną przypieczętował Yannick Agnero. Wisła miała jeszcze szansę na odegranie się. W 80. minucie do karnego podszedł Ángel Rodado, który dramatycznie spudłował, nie pozostawiając już żadnych złudzeń.
Od święta na trybunach po wypomnienie historii i trudne warunki
Oczywiście spotkanie to wiązało się z mocnym dopingiem i wokalną walką na sektory. Na początku efektowna oprawa zamieniająca Kocioł w czysty ogień, a później uszy wszystkich kierujące się w stronę kiboli Lecha Poznań. W szczególności w momencie, w którym zaczęli oni skandować imię Mariusza Jopa, obecnego trenera Wisły Kraków. Nietypowa „dziękczynna” przyśpiewka miała oczywiście nawiązywać do roku 2010, w którym to Jop strzelił gola samobójczego w meczu z Cracovią. To starcie zakończyło się remisem, co dało Lechowi pozycję lidera, a w końcowym efekcie kolejne Mistrzostwo. Interesującą kwestią okazał się również niewykorzystany karny Ángela Rodado. Trzecia zmarnowana jedenastka w barwach Wisły dała podstawy do zadania pytania o zmianę ich wykonawcy. Jop zaprzeczył, jakoby planował przewrót w tej kwestii, a także lekko zwrócił uwagę na okoliczności i trudne warunki, w jakim przyszło Hiszpanowi wykonywać strzał.
„Jest pełne zaufanie do Ángela. Dzisiaj myślę, że tutaj nie pomogła też ta murawa. Nie chcę zrzucać na murawę, bo wiadomo, że to jest słabe wytłumaczenie, ale ewidentnie noga postawna mu odjechała. Dlatego tak ten karny został wykonany. Nie, nie planuję robić zmiany, jeżeli chodzi o strzelca”.
Faktem jest, że w ostatnim czasie murawa przy Bułgarskiej widocznie niedomagała. Sam Lech Poznań ogłosił konieczność jej wymiany przy okazji nadchodzącej przerwy reprezentacyjnej.
Ciężary intensywności
Ten tydzień dla Nielsa Frederiksena zapewne nie należał do tych najspokojniejszych. Po zwycięstwie przy Łazienkowskiej, porażce i odpadnięciu z Pucharu Polski przed meczem z Wisłą szkoleniowiec Lecha mierzył się ze sporym wyzwaniem. Na przedmeczowej konferencji podkreślił to, że po odpadnięciu z pucharu kierowało nimi mocne rozczarowanie, ale musieli wyczyścić głowy i wejść w mecz z zupełnie innym podejściem. Jak się okazało, wyszli z tego zwycięsko. Podczas pomeczowej konferencji prasowej zapytałam trenera Frederiksena o kulisy mentalnego powrotu zespołu po pucharowym blamażu. Szkoleniowiec zaznaczył, że przede wszystkim sama rola trenera w tej kwestii jest nieco przeceniania — w pierwszej kolejności działa tutaj sportowa złość zawodników, a kluczem do sukcesu było właśnie niezatopienie się w rozpaczy po porażce tylko natychmiastowe działanie.
„Wszystkie drużyny od czasu do czasu doświadczają, słabych meczów i przegranych. Ale wtedy chodzi o to, żeby natychmiast się podnieść. Myślę, że zawodnicy mają to w sobie, a ja będę to w nich wzmacniał – tak właśnie robiłem do tej pory Uważam jednak, że ważne jest również to, abyśmy nie pogrążali się w porażce ze środy, nie kręcili się w kółko, nie chodzili bez celu, musimy się z tego wydostać”.
Mental w obliczu wyzwań
Psychologiczny aspekt w piłce nożnej okazuję się często kluczem do mistrzostwa, a mechanizmy radzenia sobie z kryzysem to temat rzeka. Cała wypowiedź Frederiksena to tylko wierzchołek góry lodowej dlatego wkrótce na naszych łamach pojawi się również pogłębiona analiza dotycząca mentalności w obozie Kolejorza i roli psychologii w piłce nożnej. Zadajemy sobie pytanie: jak wielkie znaczenie ma to, co siedzi w głowach zawodników?
Lech Poznań umacnia się na pozycji lidera, korzystając nie tylko ze swojego zwycięstwa, ale także podziału punktów w meczu Górnika Zabrze z Legią Warszawa. Z 3 punktami przewagi i zaległym meczem powoli zostawia w tyle swoich przeciwników. Czy dobra passa Kolejorza w Ekstraklasie potrwa już do końca? I czy uda im się przełożyć część tej dominacji na Europejskie boiska?
