Niegdyś Albert Einstein miał powiedzieć, że geniusz to 1% talentu i 99% ciężkiej pracy. W piłce bywa jednak inaczej, by stać się geniuszem potrzeba także dużo szczęścia i zdrowia. Wczoraj wieczorem czwartoligowa Moravia Kopalnia Morawica ogłosiła, iż ich nowym zawodnikiem został Daniel Szelągowski. 23-latek jeszcze parę lat temu uznawany był za wielki talent. W lipcu 2020 roku wygrał nagrodę ekstraklasowego młodzieżowca miesiąca, wyprzedzając w wyścigu o tytuł, dzisiejszych reprezentantów Polski – Kamila Jóźwiaka i Jakuba Kamińskiego. Co spowodowało, że Szelągowski nie podzielił losu równie utalentowanych graczy? Czy skrzydłowy z Kielc będzie w stanie powrócić do gry na wysokim poziomie?

SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Walka o mistrzostwo wchodzi na nowy poziom! PoKolejce #2 ~ Gabriel Rudo

Nadzieja Kielc

Daniel urodził się w 2002 roku w Kielcach. To tutaj rozpoczął swoją przygodę z futbolem. Od najmłodszych lat zdobywał piłkarskie umiejętności reprezentując barwy młodzieżowych drużyn lokalnej Korony. Pierwszym dużym sukcesem młodego piłkarza było zdobycie mistrzostwa Polski juniorów U-18. Był to sezon 18/19. 16-letni wówczas skrzydłowy w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów zagrał w 26 spotkaniach, w których 11 razy trafił do siatki, notując przy tym 2 asysty. W ostatniej kolejce sezonu udało mu się, także zaliczyć debiut w pierwszej drużynie Korony. Złocisto-Krwiści przegrali wtenczas wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Zabrze wynikiem 0:3. Młody Daniel wszedł na boisko w 58. minucie, zmieniając na lewej pomocy gruzina Vato Arveladze.

Rewelacja finiszu rozgrywek

W kolejnym sezonie Szelągowski grywał zmiennie w 3. lidze i Centralnej Lidze Juniorów. Dobre występy w tych rozgrywkach poskutkowały kolejnymi szansami w Ekstraklasie. Sytuacja w klubie była krytyczna, zespół Macieja Bartoszka już na trzy kolejki przed końcem sezonu pewny był spadku do 1. ligi. Gdy misja utrzymania zespołu spaliła na panewce, szkoleniowiec mógł postawić na wyróżniających się młodzieżowców. To czas, po którym o Iwie Kaczmarskim i Danielu Szelągowskim usłyszała cała piłkarska Polska. W trzech ostatnich spotkaniach sezonu 19/20 główny bohater tego artykułu trzy razy wpisał się na listę strzelców, dokładając do tego jedną asystę w meczu z ŁKS-em Łódź. Ekstraklasowa społeczność zakochała się w utalentowanym koroniarzu, a karuzela transferowa ruszyła na dobre. Kibice ze Ściegiennego liczyli, że kielecka młodzież zostanie w klubie i pomoże drużynie w powrocie do elity. Stało się jednak inaczej. Marcin Cebula, Daniel Szelągowski i Iwo Kaczmarski – wszyscy trzej latem 2020 roku obrali kierunek na Częstochowę.

fot. Łukasz Sobala

Pierwsze problemy

W zespole Marka Papszuna grał już wcześniej Felicio Brown Forbes, a pół roku później do kieleckiej kolonii przy Limanowskiego dołączył także Wiktor Długosz. Wydawało się więc, że mimo jakościowej obsady w ofensywie Medalików, Daniel ze statusem młodzieżowca i wsparciem kolegów z szatni, będzie w stanie „łapać” kolejne minuty na ekstraklasowych boiskach. Trzeba przyznać, że początkowo gra Szelągowskiego w nowym zespole nie wyglądała źle. Wielu kibiców z Częstochowy pewnie po dziś dzień pamięta piękną bramkę i fenomenalny rajd między obrońcami rywala, którym młody piłkarz w doliczonym czasie gry uratował remis przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu. To, jednak jeden z nielicznych przebłysków geniuszu Szelągowskiego w barwach Rakowa. Szkoleniowiec drużyny mocno wierzył w talent Kielczanina, ten jednak zawodził coraz częściej, a konkurencja stawała się coraz silniejsza. Po półtorarocznym pobycie w Częstochowie, podczas którego Daniel w 49 meczach zaledwie raz wpisał się na listę strzelców, dokładając do tego dwie asysty, przyszedł czas na wypożyczenie.

Poznańska przygoda

Rundę wiosenną sezonu 21/22 Szelągowski miał spędzić, grając dla ekstraklasowej wówczas, Warty Poznań. Cóż… tam też mu nie poszło. Tylko 5 spotkań i dwie żółte kartki. Totalna porażka. 2 lata później młody piłkarz w wywiadzie dla TVP Sport wspomniał o urazie kostki. Miał on zadecydować o słabej formie, którą prezentował w barwach Zielonych.

fot. Warta Poznań

„Szlachetne zdrowie…”

Po nieudanej przygodzie w Wielkopolsce Daniel wrócił do Rakowa. Trener Papszun nie widział już jednak perspektywy rozwoju młodego piłkarza, stąd jesień 2022 Szelągowski spędził prawie w całości na ławce, będąc zsyłanym również na mecze trzecioligowych rezerw. Zimą, w celu odbudowania kariery, Daniel przeniósł się na półroczne wypożyczenie do pierwszoligowej Chojniczanki Chojnice. Szelągowski zaliczył bardzo dobry start w nowym zespole. W pierwszym meczu asystował przy jednej z bramek. Na boisko wybiegał w wyjściowej jedenastce, zbierając przyzwoite noty za swoje występy. Nie potrwało to jednak długo. W piątym meczu w nowych barwach Daniel doznał kontuzji. Wyrok był bezlitosny – zerwanie więzadeł krzyżowych przednich w kolanie. Taki uraz oznaczał co najmniej pół roku przerwy od gry w piłkę. Kariera Szelągowskiego wyhamowała na dobre.

Powrót do gry

Rehabilitacja przyniosła wiele komplikacji, co spowodowało, że Daniel gotowy do gry był dopiero latem 2024 roku. Przy tak długiej przerwie od gry i wątpliwej dyspozycji piłkarza, 22-latek nie mógł liczyć na duże zainteresowanie swoją osobą i lukratywne oferty z topowych polskich drużyn. Szelągowski klub znalazł dopiero w styczniu 2025 roku i była to trzecioligowa Unia Swarzędz. Zapewne nie był to jego szczyt marzeń, jednak w nowym zespole Daniel mógł liczyć na wiele minut na boisku, co po tak poważnej kontuzji wydawało się być priorytetem. Swarzędz to niestety kolejne miejsce na piłkarskiej mapie Polski, w którym piłkarz z Kielc nie spełnił pokładanych w nim nadziei. 13 spotkań, jedna bramka i jedna asysta – bardzo przeciętny dorobek jak na zawodnika, który jeszcze parę lat temu należał do grona największych talentów w całym kraju. Szelągowski po zerwanych więzadłach nie był już tym samym zawodnikiem, co przedtem.

fot. Jaromir Kruk

Kolejny niewypał

Latem ubiegłego roku Daniel zmienił klub po raz kolejny. Tym razem padło na Spartę Kazimierza Wielka – powrót do województwa świętokrzyskiego. Tam znowu mu nie wyszło. Jesienią – 11 rozegranych spotkań, żadnej bramki, ani asysty, za to czerwona kartka w debiucie w nowym zespole. Pod koniec rundy ze Sparty wycofał się główny sponsor, co zmusiło klub do rozwiązania kontraktów z większością zawodników. Szelągowski znów pozostał bez drużyny.

Transfer z ostatniej chwili!

W ostatnich dniach Michał Gajos informował o możliwym powrocie wychowanka do Korony. 23-latek miałby spróbować odbudować swoją karierę w trzecioligowych rezerwach klubu z Kielc. Sprawy potoczyły się jednak zupełnie inaczej, wczoraj (05.03) późnym wieczorem Moravia Kopalnia Morawica poinformowała na swoim profilu Facebook o najnowszym transferze. Do czwartoligowca dołączył nasz główny bohater – Daniel Szelągowski. Oznacza to, że Mistrz Polski z 2023 roku po raz kolejny schodzi szczebel niżej, by przywrócić swojej karierze utracony blask. Czy to dobry ruch, by zbliżyć się do osiągnięcia swoich celów? Na ten moment ciężko wydać jednoznaczną opinię. Jedno jest pewne, przed Danielem bardzo długa droga, by powrócić na piłkarski szczyt.

fot. Moravia Kopalnia Morawica/Facebook

[KLIKNIJ TUTAJ], jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi informacjami

 

Udostępnij