Dyspozycja drużyny Dawida Kroczka w obecnym sezonie jest daleka od oczekiwanej. Przekłada się to na ligową tabelę, w której Medaliki zajmują ostatnią pozycję z zerowym dorobkiem punktowym. Jednak mimo tak tragicznej pozycji w lidze, to Częstochowianie prezentują solidny poziom na europejskiej scenie. Teraz czeka ich ostatni sprawdzian przed grą w fazie ligowej Ligi Konferencji.
SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Górnicy powalczą o korzystny wynik z AS Monaco. Dlaczego brak awansu nie oznacza całkowitej porażki? ~ Szymon Dobija
Droga Medalików do fazy play-off
Raków Częstochowa kwalifikacje zaczynał od drugiej rundy kwalifikacyjnej, w której zmierzył się z Valletą FC. Mimo zaskakującego początku w pierwszym spotkaniu i utraty bramki jako pierwsi, częstochowianie nie stracili kontroli nad dwumeczem. Wygrali oba spotkania i zameldowali się w kolejnej rundzie. Niestety następnym rywalem było szwedzkie Hammarby, które jest o wiele bardziej wymagającym rywalem od maltańskiego klubu. W pierwszym domowym starciu Medalików padł bezbramkowy remis, z którego znacznie bardziej cieszyli się goście. Ten wynik stawiał Szwedów w roli faworytów ze względu na długą serię bez porażki na własnym stadionie. Dodatkowym atutem była także sztuczna nawierzchnia. Jednak mimo tego, że wiele osób przekreślało szanse Rakowa, drużyna Dawida Kroczka zaprezentowała się ze znakomitej strony. Częstochowianie wygrali po bardzo wyrównanym spotkaniu.
Wymęczony remis w Splicie
Losowanie w czwartej rundzie też nie było bardzo sprzyjające, jednak o wiele lepsze niż w poprzedniej rundzie. Przed pierwszym spotkaniem w roli minimalnego faworyta całego dwumeczu stawiany był Raków. Wiadome było, że Chorwaci są znacznie groźniejsi przed własną publicznością niż na wyjazdach, więc większość polskich kibiców wzięłaby remis w ciemno. Jednak patrząc na przebieg tego spotkania, można było odczuć wrażenie, że dało się zrobić o wiele więcej niż zdobycie wyrównującej bramki w ostatniej akcji meczu. Trzeba wziąć pod uwagę, że ponad pół godziny Medaliki grali w przewadze jednego zawodnika. Martwić mogła liczba kreowanych szans przez częstochowian, którzy musieli liczyć na indywidualny przebłysk Lamina-Diaby Fadigi, który jak bardzo dobrze wiemy, potrafi znaleźć nieszablonowe rozwiązania.
Czy częstochowianie awansują?
Do rewanżu zespół Dawida Kroczka podchodzi w roli faworyta, ale mimo tego nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte. Hajduk na wyjazdach nie jest aż tak mocny, jak na własnym podwórku, co potwierdza fakt, że słowacka Żylina potrafiła pokonać Chorwatów na własnym terenie. Będzie to z pewnością najważniejsze spotkanie Medalików w tym sezonie, od którego zależą kolejne ruchy na rynku transferowym, ponieważ w obliczu gry na trzech frontach aktualna kadra nie jest wystarczająco szeroka.
