Jesteśmy na półmetku wrześniowo-październikowego zgrupowania. Polska w ten sezon Ligi Narodów weszła bardzo słabo, a aktualna dyspozycja nie napawa optymizmem przed rywalizacją z Rumunią oraz rewanżem z Bośnią i Hercegowiną.

SPRAWDŹ NASZ POPRZEDNI ARTYKUŁ: Górnik Zabrze lider Ekstraklasy – ośmiu zawodników z powołaniami ~ Mateusz Parankiewicz

Z Bośnią do snu

Otwierający mecz z Bośniakami nie przyniósł żadnych emocji. Doskonale mówi o tym pierwsza połowa, w której padł tylko jeden celny strzał. W drugiej części podopieczni Jana Urbana stwarzali sobie więcej sytuacji oraz przejęli inicjatywę. Jednak ciężko po tym spotkaniu było doszukiwać się pozytywów, choć chyba jedynym była dyspozycja debiutującego Wiktora Nowaka. Piłkarz Slavii Praga dobrze zaprezentował się zmieniając nijakiego wtedy Bartosza Slisza. Słabe zawody zanotowali również Jakub Kiwior, Michał Skóraś czy Robert Lewandowski. Obrońca FC Porto nie spisał się grając jako lewy obrońca Skóraś natomiast był bardzo elektryczny, spóźniony i niepewny swoich decyzji. Najbardziej oberwało się naszemu kapitanowi, który przez 87. minut gry nie oddał ani jednego strzału na bramkę dobrze wtedy dysponowanego Martina Zlomislića.

Potop szwedzki

Mecz z Szwecją budził pewne obawy. Słabej formie naszych nie pomagał fakt, że ostatni mecz na terenie reprezentacji Trzech Koron wygraliśmy 96. lat temu. Jan Urban dokonał roszad nie tylko w wyjściowej 11-stce, ale i w formacji przechodząc na grę trójką z tyłu. Pomimo korekt ta rywalizacja była idealnym przykładem, jak nie powinno się kryć swoich przeciwników. Już w 8. minucie worek z bramkami otworzył Benjamin Nygren, który wykorzystał lukę, jaką zostawił mu Wiktor Nowak. Z czasem reprezentanci Polski dochodzili do głosu, stwarzając więcej zagrożenia pod bramką Viktora Johanssona. Udało się nawet doprowadzić przed przerwą do remisu po znakomitej akcji Piotra Zielińskiego i Nicoli Zalewskiego, którego podanie golem zakończył Sebastian Szymański.

Druga połowa napawała optymizmem, ale skończyło się na bolesnej weryfikacji. Po nieco ponad godzinie gry piłka po strzale Yasina Ayariego niczym jak po sznurku ominęła obrońców w polu karnym i wpadła do bramki. Niespełna dziesięć minut później po dośrodkowaniu Patrika Wålemarka Viktor Gyökeres pokonał Marcina Bułkę strzałem z woleja, korzystając z przestrzeni, jaką pozostawił mu Przemysław Wiśniewski, który całkowicie odpuścił krycie.

Co dalej

Kibice po tym, co zgotowali im piłkarze, nie są pewni dobrych rezultatów do końca zgrupowania. Dużo uwagi skupia się na Janie Urbanie. Selekcjoner reprezentacji Polski zbiera dużo krytyki za podejście taktyczne, sposób rozgrywania meczów oraz wybory piłkarzy w wyjściowej jedenastce. Wiele osób nie widzi już przyszłości z aktualnym selekcjonerem, a jeszcze inni rozglądają się za kimś za jego miejsce. Niemniej jednak ciężko będzie oczekiwać zmiany w meczach z Rumunią oraz Bośnią.

 

Udostępnij