Powracający do PKO Ekstraklasy po rocznej przerwie Śląsk Wrocław w drugim domowym meczu sezonu 2026/27 podejmie Cracovię. Piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska przystąpią do tego spotkania w dobrych humorach, po ubiegłotygodniowym zwycięstwie nad Rakowem. Z kolei drużyna prowadzona przez trenera Bartosza Grzelaka w ostatniej kolejce uległa szczecińskiej Pogoni 0:2.

Sprawdź nasz poprzedni artykuł: Odmieniona Lechia Gdańsk zremisowała z Podbeskidziem. Jak przebiegało spotkanie obu drużyn? ~ Szymon Dobija

Wojskowi pójdą za ciosem?

W ubiegłą niedzielę podopieczni Ante Simundzy mierzyli się u siebie z Rakowem Częstochowa. W pierwszej połowie to drużyna gości stwarzała więcej okazji do otwarcia wyniku. Szczególnie aktywny był azerski napastnik Medalików – Mahir Emreli, który dwukrotnie poważnie zagroził bramce strzeżonej przez Niemczyckiego, jednak zabrakło mu skuteczności. W efekcie piłkarze obu drużyn schodzili na przerwę przy bezbramkowym remisie. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – Częstochowianie w dalszym ciągu byli stroną dominującą. W 60. minucie Emreli wygrał walkę o piłkę z Christodoulou przed polem karnym Śląska. Wykorzystał zbyt późną reakcję Niemczyckiego i wpakował piłkę do pustej bramki. Od tego momentu Wrocławianie przejęli inicjatywę, co zaowocowało golem Marjanaca w 86 minucie. Gospodarze nie mieli zamiaru na tym poprzestać i kontynuowali ataki. W 90. minucie kapitan Śląska, Piotr Samiec-Talar, rozgrywający setny mecz w Ekstraklasie, wywołał euforię niemal 23 tysięcy kibiców na Tarczyński Arena. Wrocławska „Twierdza” pozostaje zatem niezdobyta od grudnia 2025 roku.

Problemy Pasów

Cracovia rozpoczęła sezon 2026/27 od bezbramkowego remisu w Poznaniu. Punkt wywalczony w starciu z aktualnym Mistrzem Polski, w dodatku na jego terenie należy uznać za niezły wynik, natomiast sam poziom meczu nie był najwyższy, a okazji bramkowych zawodnicy obu drużyn stworzyli jak na lekarstwo. Fatalna informacja napłynęła z obozu Pasów kilka dni przed meczem drugiej kolejki z Pogonią Szczecin. Na jednym z treningów nowy nabytek krakowskiego klubu – Filip Marchwiński zerwał więzadła, przez co czeka go wielomiesięczna przerwa w grze. Krakowianie, osłabieni brakiem wychowanka Kolejorza, a także środkowego pomocnika Karola Knapa, ulegli Portowcom 0:2. Głównym problemem gospodarzy była w tym meczu skuteczność. Oddali bowiem aż 19 strzałów, w tym 7 celnych, lecz żaden z nich nie zaskoczył strzegącego dostępu do bramki Portowców – Valentina Cojocaru. Wobec absencji kilku ważnych piłkarzy, początek sezonu w wykonaniu klubu z Krakowa nie jest łatwy, a w niedzielę czeka ich kolejne wyzwanie.

Pierwszy gwizdek

Minimalnym faworytem niedzielnego starcia jest Śląsk Wrocław. Gospodarze tego meczu niesieni dopingiem wrocławskich kibiców prezentują się bardzo solidnie na swoim stadionie. Podbudowani odwróceniem losów meczu z Rakowem w ostatnich minutach, będą chcieli pójść za ciosem. Ich celem będzie pokonanie mającej problemy kadrowe Cracovii

Spotkanie poprowadzi arbiter Bartosz Frankowski. Początek meczu o godzinie 14:45 na Tarczyński Arena we Wrocławiu.

Udostępnij