Absolutny debiutant w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy, czyli Wieczysta Kraków rozpoczęła swoje zmagania w pierwszym spotkaniu tego sezonu. W swoim historycznym debiucie w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej, Wieczysta musiała uznać wyższość Radomiaka. Ostatnim debiutantem w Ekstraklasie była Puszcza Niepołomice, która rozegrała dwa sezony na topie polskiego futbolu. W tym artykule przypomnimy historie drużyny Sandecji Nowy Sącz, która zadebiutowała w Ekstraklasie w sezonie 2017/2018. Zapraszam do lektury!

Sprawdź nasz poprzedni artykuł: Górnik odrobił straty i pokonał Śląsk ~ Szymon Dobija

Jak wyglądał powrót?

Biało-Czarni wygrali rozgrywki zaplecza Ekstraklasy w sezonie 2016/2017 i sensacyjnie pierwszy raz w historii awansowali na najwyższy ligowy poziom w Polsce. Drużyna prowadzona przez trenera Radosława Mroczkowskiego zdobyła 61 punktów, razem z Górnikiem Zabrze tworząc komplet beniaminków Ekstraklasy następnego sezonu. Początek sezonu nie zapowiadał takiego sukcesu polskich Bianconerich. Dopiero w 27. kolejce drużyna z Nowego Sącza awansowała na pierwsze miejsce, którego nie oddała do końca. Defensywnie grająca drużyna opierająca swoją strategię na stałych fragmentach zaskoczyła resztę ligi i swoją konsekwencją odniosła historyczny sukces. Najlepszym strzelcem drużyny w 1 lidze był Maciej Małkowski, który występował na pozycji lewego pomocnika, a drugim najlepszym strzelcem był… środkowy obrońca Kamil Słaby. To pokazuje, że w drużynie Sandecji nie było żadnego indywidualizmu, a jednak udało się odnieść sukces.

 

fot. Grzegorz Łomot (PAP)

Problemy ze stadionem

Gdy latem 2017 roku Sandecja Nowy Sącz po raz pierwszy w swojej historii zameldowała się w Ekstraklasie, mało kto traktował ją jako zespół zdolny do walki o utrzymanie. Sam awans był już wydarzeniem, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawało się nierealne. Klub dysponował jednym z najmniejszych budżetów w lidze, nie mógł rozgrywać spotkań na własnym stadionie i został zmuszony do przeprowadzki do Niecieczy. W opinii ekspertów i mediów miał być pierwszym kandydatem do spadku. Taką narrację podsycały również artykuły publikowane przed inauguracją sezonu, wskazujące na ogromną różnicę organizacyjną i finansową pomiędzy Sandecją a ligową czołówką.

Mimo tych przeszkód trener Radosław Mroczkowski zachował spokój. Szkoleniowiec postawił na sprawdzony zespół,  jednocześnie wprowadzając kilku doświadczonych zawodników. Dzięki temu drużyna zyskała większą jakość oraz stabilność. W bramce pewnym punktem był Michał Gliwa. Z kolei linią obrony kierowali Dawid Szufryn oraz Michal Piter-Bučko. W środku pola ważne role odgrywali Maciej Małkowski i Wojciech Trochim. Natomiast za zdobywanie bramek odpowiadał Aleksandar Kolew. Dodatkowo doświadczenie mieli wnieść Tomasz Brzyski i Mateusz Cetnarski, sprowadzeni latem do Nowego Sącza.

Od rewelacyjnego początku do trudnej jesieni

Pierwsze tygodnie sezonu 2017/2018 dawały kibicom wiele powodów do optymizmu. Sandecja Nowy Sącz regularnie punktowała i udowadniała, że zasłużyła na miejsce w Ekstraklasie. Drużyna Radosława Mroczkowskiego imponowała organizacją gry. Ponadto potrafiła wykorzystać niemal każdą okazję do zdobycia punktów. Na inaugurację Sandecja zremisowała 0:0 z Lechem Poznań. Wynik wywalczony przy Bułgarskiej był odbierany jak zwycięstwo. Lech stworzył wiele sytuacji, jednak świetnie spisywał się Michał Gliwa. Bramkarz beniaminka wielokrotnie ratował swój zespół i został bohaterem spotkania.

Prawdziwa sensacja przyszła już w 4. kolejce Ekstraklasy. Sandecja Nowy Sącz pokonała na wyjeździe Jagiellonię Białystok 3:1, zdobywając pierwsze trzy punkty w historii. Gospodarze należeli wtedy do grona faworytów ligi. Tymczasem beniaminek zagrał odważnie i bardzo skutecznie. Bramki zdobyli Aleksandyr Kolew, Mateusz Cetnarski oraz Wojciech Trochim. Dzięki temu zwycięstwu Sandecja udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi. Co więcej, sukces w Białymstoku sprawił, że o beniaminku zaczęto mówić w całej Polsce.

fot. Joanna Żemojda (Polskie Radio Białystok)

Szybki kryzys

Z czasem sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Rywale coraz lepiej analizowali sposób gry beniaminka. Sandecja nadal dobrze broniła, ale coraz rzadziej zdobywała bramki. Ponadto drużyna miała problemy z utrzymaniem prowadzenia. Każda kolejna strata punktów zwiększała presję.

Przełom nastąpił pod koniec jesieni. Sandecja wpadła w serię meczów bez zwycięstwa. Zespół zaczął regularnie przegrywać i stopniowo osuwał się w dół tabeli. Dodatkowo pojawiły się problemy kadrowe oraz spadek pewności siebie. Przewaga wypracowana na początku sezonu szybko przestała istnieć. Mimo słabszych wyników trudno było mówić o kompromitacji. Sandecja rzadko oddawała mecze bez walki. Beniaminek potrafił postawić trudne warunki Legii Warszawa, Lechowi Poznań czy Jagiellonii Białystok. Ponadto wielu faworytów musiało ciężko pracować na komplet punktów. Różnicę najczęściej robiło większe doświadczenie oraz szersza kadra rywali.

Spadek debiutanta

Z biegiem miesięcy Sandecja Nowy Sącz coraz częściej przegrywała. Seria słabszych wyników doprowadziła do ważnej decyzji władz klubu. Po rundzie jesiennej Sandecja znajdowała się tuż nad strefą spadkową. Ponadto zespół nie wygrał ligowego meczu od połowy września. W efekcie 11 grudnia 2017 roku pracę stracił Radosław Mroczkowski. Była to trudna decyzja, ponieważ to właśnie on wywalczył z Sandecją historyczny awans do Ekstraklasy. Drużyna miała problemy ze skutecznością, ponadto rosła liczba straconych punktów w końcówkach spotkań.

Runda wiosenna okazała się bardzo trudna. Sandecja nie potrafiła odrobić strat do rywali. Mimo ogromnego zaangażowania zabrakło jakości oraz doświadczenia. Ostatecznie beniaminek zakończył sezon na ostatnim, szesnastym miejscu. Zespół zdobył 33 punkty. Bilans wyniósł sześć zwycięstw, piętnaście remisów i szesnaście porażek. Tym samym po zaledwie jednym sezonie Sandecja pożegnała się z Ekstraklasą.

Mimo spadku trudno mówić o nieudanej przygodzie. Sandecja przez wiele tygodni rywalizowała jak równy z równym z najlepszymi klubami w Polsce. Ponadto zespół udowodnił, że ambicja i dobra organizacja potrafią zniwelować różnice finansowe. Dlatego sezon 2017/2018 do dziś wspominany jest z dużym sentymentem przez kibiców z Nowego Sącza.

fot. Cyfrasport

Dalsze losy klubu

Po spadku Sandecja występowała jeszcze przez trzy sezony na zapleczu Ekstraklasy. Później klub przeżył jednak poważny kryzys sportowy i organizacyjny. W sezonie 2022/2023 spadł do 2. ligi. Rok później zanotował kolejny spadek i po raz pierwszy od wielu lat znalazł się na poziomie 3. ligi. Był to jeden z najtrudniejszych momentów w najnowszej historii klubu.

Sandecja zdołała jednak szybko się odbudować. Już po jednym sezonie wywalczyła awans do 2. ligi. Obecnie ponownie rywalizuje na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Klub konsekwentnie pracuje nad powrotem na zaplecze Ekstraklasy. Kibice wierzą, że historia z sezonu 2017/2018 jeszcze kiedyś się powtórzy. Plany są ogromne – Sandecja do 2030 roku ma grać w Ekstraklasie, a rezerwy w trzeciej lidze. Ponadto drużyny U-17 i U-19 mają występować w CLJ. Jednak jak dobrze wiemy, prognozy a rzeczywistość to dwie inne rzeczy. Jednak sezon Sandecji w Ekstraklasie pokazał kibicom jak i całej piłkarskiej Polsce, że klub potrafi rywalizować z najlepszymi.

[KLIKNIJ TUTAJ], jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi informacjami

Udostępnij